Blog Snowboardshop.pl

Puchar Polski Gs i Sl, Nowy Targ 10.01.2015

Opublikowano Autor: B.Blazewski

 

Julka OkońskaDCIM100GOPRO

Relacja z Pucharu Polski Gs i Sl, Nowy targ 10.01.2015

W piątek po szkole wyjechaliśmy ze Spójni w składzie prawie dwa razy większym niż zazwyczaj. Wyjechaliśmy dwoma samochodami -pierwszym prowadzonym przez Bartka jechali młodsi, drugim (imprezowozem) prowadzonym przez Olka jechaliśmy my. Jechaliśmy długo, ale w takim towarzystwie nie można się nudzić. Mieliśmy całą drogę na rozmowy i oglądanie filmu ale główną atrakcją było słuchanie muzyki Olka, który zachęcał Staśka do rapowania do specjalnego ‚biciku’. Dojechaliśmy do fajnego hotelu który stał prawie na stoku (sami oceńcie ale dla mnie to jest najlepsza opcja ever). Już prawie rozegrałyśmy mecz na hotelowym stole do bilarda, ale na górę wbił główny killjoy Olek i wygonił nas do pokoi, ale to chyba miało jakieś podstawy, bo następnego dnia były w końcu zawody.

W sobotę bardzo przyjemna pobudka bo do gotowego śniadania. Potem szybko na stok, gdzie po kilku przejazdach ‚dla rozjazdu’ obgadaliśmy sobie z Olkiem trasę. Na górze Bartek posypał szybko nasze deski magicznym proszkiem dzięki, któremu jeździmy szybciej i zaczął się bardzo szybko przeprowadzony pierwszy przejazd slalomu. Jak się okazało był to też pierwszy i ostatni przejazd. Wszystko przez to, że padał deszcz i roztapiał śnieg na trasie. Nie były to zbyt przyjazne warunki, bo było zimno i mokro. Prawie jak na regatach w lecie 🙂

Po krótkiej przerwce w barku (dla wzmocnienia) wróciliśmy na drugi przejazd tym razem giganta. W ramach rozgrzewki niektórzy ćwiczyli karate a inni miotali śnieżkami, czego wynikiem była Misia wrzucona w puch za trafienie Bartka pigułą w czoło… Olek z Bartkiem nagrali filmiki (co prawda krótkie ale za to jaka fajna zajawka) z naszymi startami.

Może nie zrobiliśmy takiego pogromu na podium jak zawsze (Ula i Wiksa startowały na twardych deskach po raz pierwszy i z tego jak ja mogę ocenić to wyglądało to naprawdę fajnie), ale Olek, Antek i Gabrysia wrócili z medalami. Plusem tych dwóch startów było to, że wszystko przebiegło bardzo szybko i na zakończeniu byliśmy już przed godziną czternastą.

Po powrocie do hotelu mieliśmy masę czasu więc graliśmy w bilarda, rozciągaliśmy się na wałku Agaty, a niektórzy pooglądali sobie seriale. Na kolację mieliśmy ucztę ‚na sportowo’, czyli 9 dużych pizz. Po kolacji wszyscy poszli oglądać film, a ja i Stasiek staraliśmy się pobić Ulę i Wiksę w bilarda. Kiedy zmęczyliśmy się grą (i jakiś facet zdenerwował się, że hałasujemy) poszliśmy spać o rozsądnej porze, bo następnego dnia czekała nas pobudka o nieludzkiej godzinie.

O 7:00 zwłoki zwlekły się na dół, ale wciąż pocieszające było, że nie idziemy na lekcje do szkoły, ale na trening. W nocy trasa się zmroziła i jak dla mnie warun był bardzo fajny. Poza tym o tej porze stok mieliśmy tylko dla siebie. Ustawiliśmy bardzo fajną traskę, a ja byłam szczęśliwa, bo nareszcie sprawdziłam moje nowe buty na trasie slalomu. Naprawdę fajnie mi się jeździło i już wiem, że nigdy nie założę starych ‚kapciuchów’. Było mi strasznie szkoda zwijać slalom, ale w końcu musieliśmy wracać do domu. Po drodze odwieźliśmy Stasia i Agatkę do trenera kadry, żeby mogli pojechać na crossa do Francji (trzymamy za was kciuki btw). W drodze powrotnej stawaliśmy z milion razy na liczne prośby osób z tylnego rzędu siedzeń w potrzebie. Z rapującym Olkiem za kółkiem i babskim składem w samochodzie dojechaliśmy pierwszy raz o ludzkiej porze do Warszawy (przed 20:00??!) i rozjechaliśmy się do domu. Do zobaczenia w Kluszkowcach,

 

 

10900246_584505991685761_8087397351384512969_o10818325_584505965019097_2026880899683586813_oDCIM100GOPRO10887623_584505971685763_7989022202374601831_o

 

 

 

 

 

 

Skomentuj wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *