Blog Snowboardshop.pl

Les deux Alpes SumerCamp

Opublikowano Autor: Snowboardshop.pl

Trochę niespodziewanie, nasza dotychczasowa działalność sportowa, została w bardzo miły sposób doceniona. I to doceniona przez Polską Fundację Olimpijską, działającą przy PKOL. Ich wiara w nasz sportowy potencjał i co za tym idzie ogromna pomoc finansowa, pozwoliła na zorganizowanie letniego zgrupowania na lodowcu w Alpach. Słowa podziękowania należą się też firmie Auto-Waś. Właściciele Fordów Transitów uważają, że to najlepszy warsztat Transita w kraju!  Mechanicy Pana Janka udowodnili, że znają się nie tylko na Transitach. Mój 10 letni Vito, po przeglądzie w Auto Waś przejechał, maksymalnie załadowany, 4000 km bez żadnych kłopotów. Dziękujemy!


Dalej, jak to mamy w zwyczaju, bez cenzury, piszą dwie trzynastolatki: Gabrysia i Zosia:

 

Podróż do Les Deux Alpes rozpoczęliśimg_14my o godzinie 13.30 w Piątek, po drodze wstąpiliśmy jeszcze do polskiej biedronki, aby kupić trochę jedzenia, pakowanie i ruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy około 20 godzin, wiec dojechaliśmy około 13 następnego dnia. Podróż przebiegała spokojnie, a przy wjeżdżaniu po serpentynach było widać piękne widoki. Gabrysia Czapska

1 dzień, niedziela
W niedziele wstaliśmy o 7.50, aby przygotować śniadanie na ósmą. Tak jak zawsze na śniadanie zjedliśmy płatki z mlekiem i kilka kanapek. Były także wyznaczone dyżury do sprzątania . Ja z Tosią, a Zosia z Zosią. Po śniadaniu i szybkiej przebiórce w ciuchy snowboardowe, wszyscy byli gotowi do wyjścia z apartamentu i wjechania na lodowiec o wysokości 3600m.n.p.m. Ponieważ trener się złe czuł pierwszego dnia (zjadł stara szynkę), to zaproponował ze skoro nie idzie na stok, to może nas chociaż podwieźć. To nimg_13am pomogło ponieważ do kolejki mieliśmy około 10 minut drogi szybkim krokiem. Podeszliśmy pod kolejkę i sprawnie do niej weszliśmy. Podróż w gore zajęła nam około 25 minut, ale dzięki temu można było chwile odpocząć i podziwiać widoki. Po dojechaniu na gore odczuliśmy znaczna zmianę temperatury – oczywiście niższą niż na dole, a naszym oczom ukazały się zaśnieżone stoki. Szybko poszliśmy do miejsca zwanego PIC-NIC, aby dopiąć buty i się doubrać, a już chwile pózniej wjeżdżaliśmy głównym orczykiem na gore. Na stoku byliśmy do 12.30. Był to dzień typowo rozjazdowy, – przypomnienie sobie techniki i jej utrwalenie. Po zjechaniu w dół zjedliśmy spaghetti carbonara przygotowane przez naszych mistrzów kuchni, obejrzeliśmy kilka filmów i poszliśmy spać. Gabrysia Czapska.

img_12
2 dzień, poniedziałek:
Wstaliśmy rano, szybko zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy na stok. Jazda zaczęła się świetnie. Niestety po paru zjazdach Gaba wywaliła się na nadgarstek i musiała skończyć  trening. Razem z Bartkiem pojechali do lekarza a pozostali jeździli dalej aż do zamknięcia wyciągu.
Po męczącym treningu zjedliśmy pyszny obiad, którym było spaghetti bolognese  już razem z Gabą i Bartkiem, którzy w miedzy czasie wrócili od lekarza z dobrymi wieściami – Gabie nic nie było.img_11
Chwila siesty i  wyszliśmy na spacer. Naszym celem było pobliskie jeziorko. Poszliśmy tak dwiema drogami – Stasiek pojechał na deskorolce asfaltem, a pozostali poszli na piechotę trochę dłuższą drogą, ale za to z pięknymi widokami. Gdy dochodziliśmy na miejsce zadzwonił Olek, że jest ze Staśkiem u lekarza bo jazda na deskorolce skończyła się złamaniem obojczyka.

W  międzyczasie my doszliśmy do jeziora. Było piękne! Na środku była wysepka a na nią mostek, był też mały wodospad a wokoło góry.
Dzień zakończył się dobrze po za tymi dwoma incydentami. Zosia Błażewska.

3 dzień, wtorek:
We wtorek na śniadanie były bardzo dobre tosty francuskie. Na stok wyszliśmy o tej samej godzinie co zawsze. Podczas pobytu na stoku zaczął padać śnieg i zrobiło się znacznie chłodniej, a pod deskami robiło się coraz bardziej miękko. Po zjechaniu z lodowca, Ula  i Trener pojechali na rowery, a Olek zabrał nas na spacer po Les Deux Alpes. Wieczorem zjedliśmy szybką kolacje i niedługo pózniej poszliśmy spać. Gabrysia Czapska

4 dzień, środa:
Rano Bartek zawiózł Staśka na lotnisko a my poszliśmy jeździć.
W nocy musiało być zimno, bo był bardzo twardy śnieg, a poza tym dosyć mocno wiało. Było tak ślisko, że jak się wywaliło to zjeżdżało się parę metrów głową do dołu. Ale nic nie można było zrobić, trenowaliśmy  tak długo jak mogliśmy. Z drugiej strony nie ma  na co narzekać, bo kiedy inni męczyli się w upale na zatłoczonych plażach, my jeździliśmy na deskach. TO BYŁO SUPER!!!
Po treningu wróciliśmy i zjedliśmy obiad a potem poszliśmy na tor saneczkowy. Było super i wszyscy dobrze się bawili. Potem jeszcze na chwile poszliśmy na basen i wróciliśmy do domu.
Obejrzeliśmy film i położyliśmy się spaćimg_09 bo wszyscy byliśmy zmęczeni. Zosia Błażewska

5 dzień, czwartek:
W czwartek musieliśmy wstać trochę wcześniej, ponieważ był to dzień w którym pierwszy raz mieliśmy jeździć na tyczkach. Po wjechaniu na gore zaskoczyła nas wyjątkowo wysoka temperatura i mocno grzejące słońce. Szybko uwinelismy się z rozstawieniem slalomu i mogliśmy zaczynać jeździć. Początkowo trasa wydawała się dosyć ciężka, ale szybko się rozkręciliśmy, a zabawa zaczęła się na dobre. Tego dnia zostaliśmy na stoku dłimg_08użej niż działały wyciągi 🙂 . Po powrocie do domu szybko coś zjedliśmy, a po tym jak się nam ułożyło w brzuchu poszliśmy na golfa, saneczki i spacer. Mimo, ze słowo „saneczki” nie brzmi najlepiej to zabawa była super. Jeździliśmy na plastikowych wózeczkach na kolkach z gazem i hamulcem. Wjeżdżaliśmy na gore krzesełkiem, a potem przez około 2 minuty zjeżdżaliśmy w dół. I zjeżdżając i wjeżdzając widoki jak zawsze były piękne. Po powrocie do domu byliśmy zmęczeni, ale mimo to obejrzeliśmy film ze stoku, a pózniej poszliśmy spać. Gabrysia Czapska

6 dzień, piątek:
To był nasz ostatni dzień na śniegu! Szkoda, że czas tak szybko płynie jak robi się coś fajnego. L
Myślę że wszyscy byli z tego niezadowoleni, ale chcąc wykorzystać do końca czas na lodowcu poszliśmy jeździć.

Wjechaliśmy na 3600 m n.p.m., rozstawaliśmy slalom i zaczęliśmy jeździć. Zeszliśmy ze stoku około 13:00. Byliśmy bardzo zmęczeni i głodni. Bartek, Ula, Gaba, i Tosia pojechali na deskorolkach do sklepu. Chyba przygoda Staśka ich nic nie nauczyła bo jadąc Tosia się wywaliła i nabiła sobie guza na czole.
Po obiedzie poszliśmy ostatni raz na tor saneczkowy, a potem czekało nas wielkie sprzątanie. Musieliśmy wymyć całą podłogę, umyć wszystkie szyby i się spakować. Nie szło nam to bardzo szybko, bo wszyscy mieli świadomość tego, że kolejnego dnia wyruszamy. Zosia Błażewska

 

Wielu moich zawodników poza snowboardem z powodzeniem uprawia inne sporty, Taką multidyscyplinarnie uzdolnioną osobą, jest Ula, która nie dość, że jest jedną z najlepszych polskich snowboardzistek, to jest rczłonkiem Kadry Narodowej PZKOL w olimpijskiej konkurencji BMX Racing. Poniżej ciekawa relacja siedemnastoletniej dziewczyny, która naprawdę potrafi jeździć na rowerze. więcej czytaj tutaj.

PS

Tydzień po powrocie ze zgrupowania w L2A, Ula Mendys została Mistrzynią Polski w olimpijskiej dyscyplinie kolarskiej BMX Racing

Współautorka relacji, Gabrysia Czapska obroniła tytuł z 2015 roku, zdobywając Mistrzostwo Polski w żeglarskiej klasie Optimist.

Gratulacje dziewczyny!!!

Bartek Błażewski.

 

Czwarty stan wg Travica

Opublikowano Autor: Snowboardshop.pl

Czwarty stan

Film na, który wszyscy czekali nareszcie w Polsce. I gwarantuję Ci, że tej premiery nie możesz przegapić

Na ten film trzeba było czekać długo. Ale wreszcie jest. Do tego Ty też możesz się załapać na premierę,  która będzie na Redbull TV już 2 października o 21.00. Wiec umawiaj się ze znajomymi co maja śnieżna zajawkę. Popcor coś do picia i będzie świetny wieczór.premiera

Ja taki miałem wczoraj. Na dużym ekranie takie filmy robią ogromne wrażenie. Do tego to jednak możliwość spotkania znajomych których widujesz w górach .

Nie mam zamiaru psuć Ci przyjemności z oglądania filmu. I opisywać co na mnie zrobiło wrażenie. Raczej chciałbym uchylić rąbka tajemnicy. Zaciekawić Cie namówić abyś odpalił film w domu lub ruszył jeszcze do kina.

Chciałem żebyś wiedział że Travis też się starzeje i choć dokonał bardzo wielu rzeczy w snowboardzie to są chwile gdy musi powiedzieć nie dam rady. Bo nie ma co zaklinać rzeczywistości klimat nam się zmienia. Tak samo widać ze powinien przewidzieć kłopoty w Rosji bo to po prostu Rosja…

Zobaczysz też jak bardzo filmy z dronów zwiększa doznania wizualne… Muzyka była mega dopasowana do tego co się działo w danej chwili. Nocne czarno białe zdjęcia w puchu wgniotły mnie w fotel… Czy obejrzę film drugi raz?

No pewnie.

O co chodzi  z tytułem? Chodzi o stany skupienia wody ale co jest czwartym stanem musisz obejrzeć film do końca to się dowiesz.

Na koniec refleksja… Travis nie zna mojego telefonu więc nie zaprosił mnie na wyprawę czas to zmienić. Od wczoraj myślę o tym co napisze w liście do niego żeby mnie zabrał na wyprawę. Bo musisz wiedzieć ze finalnie Travis nie dojechał na swój sekret spot… wiec na pewno będzie się tam jeszcze wybierał…

Nie przegap okazji 2 października 21.00

Redbull TV

 

 

Ultimate Ride od Salomona

Opublikowano Autor: Snowboardshop.pl

Ultimate Ride od Salomona to freestylowa nowość, która pokaże się na rynku w sezonie 16/17. Na pierwszy rzut oka ciekawa, inna. Kształt zaprojektowany przez pro-ridera Bode Merrill’a, który jeździ dla Salomona, jest raczej niestandardowy. Jeżeli ktoś jest zwolennikiem klasycznego kształtu, to ta deska raczej go nie posiada. Od strony wizualnej jestem zachwycony. Co prawda opinie są sprzecSalomon-Ultimate-Collection-Bode-Merrill-2016-2017-ISPOzne i nie każdemu odpowiada. Grafika raczej klasyczna, spokojna. Deska błyszcząca z matowymi plamkami, jakby od farby.

            Konstrukcyjnie również nie będzie nudna. Krawędź cięta pod kontem co poprawia trzymanie deski w skręcie. Poczwórny camber rzeczywiście daje się zauważyć, jest on mocno zaznaczony. Rdzeń jest bardzo miękki i lekki, ja k cała konstrukcja. Jak by ją nazwali ultimate light, to wcale bym się nie zdziwił. Spiekany ślizg Arena 51, cokolwiek to znaczy, działa. Bardzo łatwo się smaruje i długo trzyma smar, jest bardzo szybka. Promień skrętu nie jest strasznie mocny, więc można się spokojnie rozpędzić. Rdzeń bardzo fajnie układa się do stoku i pod muldy, co dobrze sprawdza się w ciężkich warunkach. Przez mocny camber bardzo dobrze trzymała się w krawędzi przy dużej prędkości. Karbonowe wstawki ułożone wzdłużnie poprawiają odbicie i jakość lądowania przy dużej prędkości.

            Po kilku chwilach jazdy na niej byłem raczej rozczarowany. Lecz z każdą minutą stawała się coraz przyjemniejsza i bez problemu dała się ujeżdżać.

            Znalazłem dwa minusy. Brak desek z szerokością Wide i cena, sugerowany detal to aż 2500zł. Jeżeli masz w portfelu zbędne 2500 i but snowboardowy mniejszy niż 45, to jest to deska dla Ciebie. Chciałbyś przetestować ta deskę skontaktuj się z nami. Salomon_TheUltimateRide_TaylorBoyd-640x427ult

Trening snowboardcross – Dolni Morava 18.21.2016

Opublikowano Autor: B.Blazewski


          Jest parę minut po szesnastej czwartego dnia tygodnia. Powoli kończymy pakować busy i małymi kroczkami zbliżamy się do chwili wyjazdu. W ten weekend uderzamy do Czech, a dokładnie do miejscowości Dolni Morava, gdzie będziemy trenować na torze do snowboardcrossu z kadrą narodową tej właśnie konkurencji. Dojechaliśmy na miejsce z małą obsuwą czasową spowodowaną zakrzywieniem się czasoprzestrzeni w Częstochowie i bardzo starannie ukrytymi kantorami. Jednak udało się zdrowej i całej drużynie znaleźć się w łóżkach. Za oknem, wciąż pada deszcz ale jesteśmy dobrej myśli. Jutro cross!

          Pobudka. Śniadanko o ósmej, i po kilku chwilach jesteśmy ubrani i zbieramy się na stok. Po wyjściu na dwór, na naszych twarzach znajduje miejsce przysłowiowy „banan”. Wszędzie biało! Niektórym od razu zrobiło się lżej na sercu. Po chwili jesteśmy w już w drodze na stok, gdzie mamy się spotkać z trenerem Mariuszem Kuflem i jego podopiecznymi kadrowiczami. Teraz trzeba się tylko uzbroić, ustalić plan działania i jeździć, trenować, jeździć, trenować. Zawodnicy idą się rozjeżdżać, trenerzy ustawiają tyczki na trasie snowcrossu. Po pięciu przejazdach obok trasy, czas na kilka wskazówek co do jazdy  po crossie od trenera kadry i można jeździć. Trasa wyglądała następjąco: start, step down, wutang, wutang ze step downem, banda w prawo, banda w lewo, roller, banda w prawo, skocznia, banda w lewo, banda w prawo, skocznia, podwójny roller i jeszcze jeden podwójny roller. Ci, którzy nie jeździli wcześniej za dużo na tego typu trasach, zaczynali z drugiego rollera, gdyż pierwsza sekcja była dość wymagająca i trzeba było chwilę rozjazdu, aby się zabrać za nią w całości. Bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy czuli się na siłach, atakowali przeszkody od razu, bez jakichkolwiek skrupułów. I jeździły dzieciaki, aż do wyczerpania bateryjek, a dawały z siebie wszystko, bo czuły na sobie wzrok kadrowiczów i co więcej, ich trenera. Poza tym, trzeba było ustosunkowywać się do uwag Mariusza. Prosto z treningu udaliśmy się do knajpki, gdzie rozkoszowaliśmy się pysznymi czeskimi potrawami. Czosnkowa polewka, smażony syr, knedliczki. Po prostu pycha. Dalej dzień przeleciał szybciutko, niektórzy odsypiali, niektórzy walczyli na poduszki, a niektórzy zajęli się sobą. Wieczorem kolacja, filmy ze stoku i Jaś Fasola, a potem kima. Trzeba się wyspać przed następnym dniem treningowym, a w nocy ma mrozić, więc będzie twardziej na torze. O tak!

IMG_3779

          Sobota. Lekka powtórka z rozrywki. Ósma śniadanie. Dziewiąta na stoku. Dwa, trzy przejazdy na rozgrzewkę obok crossa i jedziemy dalej. Prognoza się sprawdziła. W nocy było lekko na minusie, dzięki czemu tor był „twardszy”, niż poprzedniego dnia i na pewno szybszy. Niestety, obsługa stoku użyła ostatnich rollerów i hopki, żeby naśnieżyć stok. Nie przeszkodziło nam to w treningu. Dzieciaki Zasuwały góra, dół, góra, dół do czternastej trzydzieści, z małą przerwą na przegryzienie batonów. Tego dnia również trenowaliśmy z kadrą, lecz skończyli trochę wcześniej, by wrócić do domu o normalnej porze. Dzięki za wspólne dwa treningi! My zaś, na godzinę piętnastą mieliśmy zarezerwowane miejsca w knajpce, w której gościliśmy poprzedniego dnia. Wszyscy z zachwytem dalej eksplorowali czeską kuchnię. Po obiedzie był czas na krótką siestę. Mimo spędzonego czasu na trasie crossa młodzież tryskała energią. Walki na poduszki, tworzenie żelkowych talizmanów, lub koron z pomelo. Generalnie rzecz ujmując – niezły jazz. Wieczorem dokończyliśmy oglądać „Dobrego Dinozaura” i przetrząsnęliśmy youtube’a w poszukiwaniu filmików snowboardowych i rowerowych. Nikt nie chciał iść spać, bo niestety następnego dnia mieliśmy już wracać do domu.

          Prognoza pogody na niedzielę również się sprawdziła. Tym razem na nasze nieszczęście. Za oknem buro i ponuro. Do tego jeszcze padał deszcz! Nie zmniejszyło to zapału zawodników. W końcu był to ostatni dzień treningu na crossie i trzeba było wynieść z niego jak najwięcej. Pojawiliśmy się na stoku około dziewiątej. Szybki rozjazd i hop na trasę. Tego dnia dzieciaki ścigały się w parach, trójkach i czwórkach. Nikt nikomu nie odpuszczał. Oczywiście w granicach rozsądku i ducha fair-play. Warunki na trasie nie były łatwe. Miękki śnieg w którym nietrudno było się „zakopać” nie pomagał nikomu. Aczkolwiek, może się stać, że podobne warunki będziemy mieli za tydzień na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, więc może to i dobrze, że ta pogoda nas nie rozpieszczała?  W niedzielę jeździliśmy do trzynastej. Po stoku trzeba było szybko pojechać do pensjonatu, spakować się, umyć i ruszyć w drogę, zahaczając o naszą ulubioną knajpę. Tego dnia obiad był pod znakiem Kofoli i ciosneczkowej polewki. Z restauracji
wyjechaliśmy około szesnastej. Droga przebiegła bez problemów, mimo ciągłego deszczu. Przed jedenastą zameldowaliśmy się na parkingu naszego klubu, kończąc tym samym wyjazd. W końcu ktoś musi iść w poniedziałek do szkoły. Było super!

A oto krótka wideo-relacja z wyjazdu:

Trening snowboardcrossu – Dolni Morava 18.21.2016

Aleksander Kosacki

12651259_1313119905380080_2024693248255736398_n

Obóz szkoleniowy – Kluszkowce 29.01-08.02.2016 / Puchar Polski w Gs i Sl – Suche 09.02.2016

Opublikowano Autor: B.Blazewski

W połączeniu sił sekcji snowboardowej i żeglarskiej naszego klubu, na przełomie stycznia i lutego odbył się obóz snowboardowo-narciarski w Kluszkowcach. Dla nas wyjazd był nieco dłuższy z racji zawodów z cyklu Pucharu Polski, które miały się odbyć dwa dni po wyjeździe grupy żeglarskiej. Oto krótka relacja z obydwu wydarzeń:

Obóz w Kluszkowcach

Zacznijmy od obozu w Kluszkowcach, który jest naszym najmocniejszym akcentem treningowym w trakcie sezonu. Przez dziewięć dni postawiliśmy siedem slalomów gigantów i dwa slalomy. Kilku zawodników miało zmiany w sprzęcie, dwie osoby po raz pierwszy założyły twarde buty i przypięły alpejską deskę. Plan dnia był prosty – śniadanie, trening na tyczkach, obiad, luźna jazda dla chętnych, kolacja, wideo-analiza i kimka. Pierwszego dnia zaczęliśmy z lekkim opóźnieniem spowodowanym lekkim zamieszaniem organizacyjnym ale już przed dziesiątą mogliśmy się rozjeżdżać, żeby zaraz oglądać giganta i wskakiwać na tor. Następne dni mijały bez problemów ale na horyzoncie pojawił się wróg. Pogoda, a w zasadzie jej temperament nie zachwycał. W pewnym momencie czubek słupka rtęci na termometrach w dzień, jak i w nocy przekraczał zero o prawie dziesięć stopni i był niestety bliżej górnej granicy. W trzy dni na stoku zniknęło pół metra śniegu (sick!). Na szczęście trasa treningowa w Kluszkowcach ma wiele zalet, które sprawiają, że przez cały czas mogliśmy trenować we wspaniałych warunkach. Ten filmik może o tym zaświadczyć: https://www.youtube.com/watch?v=ZsjpUUduVhA, albo ten: https://www.youtube.com/watch?v=mxiafi7krhs

Poza tym po kryzysie przyszedł mróz, w nocy obsługa stoku dawała z siebie wszystko, żeby trasy były jak najlepiej przygotowane.  Tak jak wcześniej wspomniałem, po porannym treningu wracaliśmy na obiad, po którym dla większości nastawał czas wolny. Oczywiście w trakcie jego trwania dzieciaki się rozciągały, albo nawet (uwaga!!) szły biegać. Po kolacji był czas na wideo-analizę, gdzie zawodnicy mogli obejrzeć siebie i dostać uwagi, co do swojej jazdy. Dzięki temu następnego dnia każdy wiedział, na czym ma się skupić. Przedostatniego dnia wspólnego obozu sekcji żeglarskiej i snowboardowej odbyły się zawody, które pełniły dla naszych podopiecznych funkcję doskonałego treningu, gdyż mogli porównać swoje czasy przejazdów. W tym sporcie jest to bardzo przydatne. Panowie z obsługi , znowu pokazali (tak jak w zeszłym roku), że znają się na swojej robocie jak mało kto i zawody zakończyły się pełnym sukcesem. Jeśli chcecie zobaczyć jak było wejdźcie pod ten link: https://www.youtube.com/watch?v=jIAvd6tBpnA

W niedzielę pożegnaliśmy sekcję żeglarską, a sami poszliśmy na ostatni tyczkowy trening przed zawodami. W poniedziałek pokazaliśmy się na soku tylko na dwie godziny, żeby być ciągle w gazie ale jednak odpocząć po wcale nie takim lekkim obozie. Te dziewięć dni minęło nam jak jeden. Nim się obejrzeliśmy była siódma rano we wtorek, a my pakowaliśmy busa do drogi. Suche… Nadchodzimy.

IMG_7449-1200x719

Puchar  Polski w Suchym

Droga minęła nam bez przeszkód.
W zasadzie jak cały dzień. Zawody rozpoczęliśmy gigantem. Śnieg był bardzo miękki z racji dodatnich temperatur, więc był tylko jeden przejazd, a nie dwa jak planowano. Ten „jeden” przejazd przyniósł nam cztery medale: jeden złoty i trzy srebrne. Slalom rozegrał się na wyżej położonej części stoku, dzięki czemu można było rozegrać dwa przejazdy, a wynik dawała suma czasu obydwu. Z tej konkurencji nasza sekcja przywiozła trzy medale: dwa srebrne i jeden brązowy. Gratulacje należą się wszystkim zawodnikom, gdyż warunki nie były łatwe. Mimo tego wszyscy dawali z siebie wszystko. Wysoka Piątka! Po wręczeniu nagród za III edycję Pucharu Polski i zaległych pucharów za cały cykl Pucharu Polski 2015, mogliśmy wsiąść do samochodów i ruszyć w stronę Warszawy. To był udany dzień.IMG_3667

Wyniki z zawodów:

Wyniki MPMło GS 09.02.2016

Wyniki MPMło SL 09.02.2016

Wyniki PP GS 09.02.2016 senior

Wyniki PP GS 09.02.2016

Wyniki PP SL 09.02.2016 senior

Wyniki PP SL 09.02.2016

Zima jeszcze się naprawdę nie zaczęła, a sezon zimowy zbliża się ku końcowi. Pozostał nam jeszcze miesiąc startów i najważniejsze imprezy – Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży i Mistrzostwa Polski Seniorów. Wyczekujcie relacji z tych imprez i nie tylko z nich.

Zajrzyjcie również na naszą stronę na facebook’u, lub kanał na youtubie

Trzymajcie się ciepło,
Aleksander Kosacki

IMG_3831