Blog Snowboardshop.pl

Recenzja filmu Depth Perception Travis Rice

Opublikowano Autor: Snowboardshop.pl

Depth Perception
Ten film to wielkie zaskoczenie, bo przecież minął tylko rok od ostatniej premiery filmu Travisa Rice The Fourth Phase. Rok temu wydawało się, że nie bedzie nastepnych filmów, bo gdy sie nie ma milionowych budżetow to nie da się zrobić fajnieszego filmu. Każdy kto tak myślał, w tym ja, był w błedzie. Tym większa niespodzianka.  Jestem też pewien, że to nie ostani film.
Depth Perception to film w którym wszystko kręci się wokół freeride’u. Travis zaprosił 3 osoby i zabrał je na swoje „Sceret spoty” do British Columbia. Zima sprzyjała, bo rok temu spadło tam naprawdę dużo śniegu. Ujęcia jazdy na poduchach śnieżnch z prespetkywy zza pleców ridera są mistrzowskie. Ujęcia z kasku wypłaszczaja, ale pokazują jak trudna jest jazda gdy nie widać co jest za następnym uskokiem. Na pewno pojawią się głosy, że wszystkie ujęcia są podbne. Nie mniej faktem jest, że jeśli podsadzisz przed TV swoja dziewczyne lub chłopaka, którzy nie jedza w górach, moga być pod koniec trochę znurzeni. Narratorem filmu jest… drzewo, a narracja jest zabawna oraz totalnie Amerykańska. Travis przemycił w niej swoją ideologię – szanujmy przyrodę i góry, bo to one dają nam możliwość korzystania z ich dobrodziejstw. Przecież dla nas snowboardzistów, takie warunki jak są w BC, to marzenie. Co prawda zdarzają się u nas podobne warunki, na Pilsku i Szczyrku też jeździ się między drzewami jak jest w chuj śniegu, ale niestety nie jest tak co roku. Dlatego obiecałem sobie , że gdy tylko będzie warun, rzucam wszystko i szykuję ekipę.
Wracając do filmu, to na tą chwilę jest to najlepszy film snowboardowy jaki wdziałem, a przecież jesteśmy już po festiwalu „Winter is my Love”. Film można kupić na wielu platformach i kosztuje 13$, do czego was gorąco namawiam.

TurboDojo” Absinthe Films i koncert Easy Giant

Opublikowano Autor: Snowboardshop.pl

Z okazji 10 edycji festiwalu Winter is my Love, w poniedziałek, w klubie „Pogłos” odbyła się premiera
filmiku „TurboDojo”!! 😉 Była to super okazja, żeby przedłużyć snowboardowy weekend;) Ponieważ był to
poniedziałek przyszło niewiele osób. Ci którzy nie przyszli stracili wielką okazję, jako pierwsi obejrzeć
ten film z samymi jego uczestnikami! Z takimi jak: Nicolas Müller (Szwajcaria), Mikkel Bang (Norwegia),
Hans Mindnich (USA), Austen Sweetin (USA), Brandon Cocard (USA), Enzo Nilo (Francja), Ben
Ferguson (USA), Kimmy Fasani (USA), Brendan Gerard (USA), Severin Van Der Meer (Szwajcaria),
Terje Haakonsen (Norwegia), Max Buri (Szwajcaria).
Wierzycie w to?!

To był 20 film w dorobku kultowej ekipy ze Szwajcarii. Można w nim zobaczyć niesamowite miejsca do
uprawiania snowboardu,takie na przykład jak Szwajcaria-Laax, gdzie był nagrywany filmik. Słońce,
góry, śnieg, snowboard, fajna ekipa, mega triki i przyjemny soundtrack 😉

A najleprze zostało na koniec! Można było face to face pogadać ze światową czołówką riderów oraz
napić się drinków 😉 Dodatkową atrakcją był koncert zespołu EASY GIANT, w którego skład wchodzą
Chris Emmington i Brandon Cocard.

Na mnie film zrobił dobre wrażenie, i zachęcam do obejrzenia!;)

Trzeba tylko powiedzieć, termin imprezy był nie trafiony.
Szkoda bo może nie być następnego razu…

Druskininkai 14-17.09.2017 – Konsultacja treningowa

Opublikowano Autor: B.Blazewski

DRUSKININKAI 2017

autor: Ula Mendys
W te wakacje pojechaliśmy na snowboard do Włoch. Wszystko byłoby całkiem fajnie, gdyby nie jedno ALE. Niestety to nasze ALE nie było takie zwyczajne, bo chodzi tutaj o brak śniegu i zamknięty lodowiec. Po takiej turystycznej wycieczce pełnej spacerów zamiast jazdy na desce, postanowiliśmy pojechać gdzieś, gdzie śnieg na pewno będzie. A ponieważ do Nowej Zelandii mamy trochę daleko, nasz wybór padł na halę w Druskiennikach, na Litwie.

Ekipa zebrana, bus zapakowany, możemy ruszać w trasę. Po drodze szybkie zakupy w sklepie oferującym pluszowe owoce i warzywa za naklejki (zabrakło nam tylko 6-ciu do świeżaka juniora!) i jedziemy dalej żeby na miejscu zameldować się około północy. Mimo ekscytacji spowodowanej jutrzejszym rozpoczęciem sezonu idziemy grzecznie spać, a budziki nastawiamy na cudownie późną godzinę – jutro halę otwierają dopiero o 12.

Piątek. Pierwszy dzień na śniegu. Wspólne śniadanie, szybkie sprawdzenie sprzętu, przykręcenie wiązań do desek i jesteśmy gotowi rozpocząć sezon. Jeszcze drobny stresik, czy aby na pewno hala jest czynna, czy mają tam śnieg? (po przygodach we Włoszech jesteśmy lekko przewrażliwieni na tym punkcie). Na szczęście Snow Arena jeszcze nigdy nas nie zawiodła, zawsze mają śnieg i są gotowi na nasz przyjazd, więc kupujemy karnety i z uśmiechami od ucha do ucha wkraczamy do lodówki.
Pierwszy dzień to było typowe rozjeżdżenie. Trzeba sobie przypomnieć co to ten snowboard i jak się to w ogóle obsługuje. Całoroczny, litewski śnieg nie jest co prawda pierwszej jakości i daleko mu do tego prawdziwego, ale „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”, więc wszyscy byli zadowoleni tym, że w ogóle mogą pojeździć i korzystali dopóki wystarczało im energii. Później dłuższa przerwa na obiadek i trochę odpoczynku, a następnie dalsza jazda – trzeba maksymalnie wykorzystać możliwość treningu na śniegu. Po powrocie na kwaterę trzeba się rozbiegać i rozciągnąć, a potem był czas na integrację, pracę przy sprzęcie, no i oczywiście naukę oraz odrabianie pracy domowej. Następnie szybka kolacja i idziemy do łóżek, na jutro pobudka zaplanowana jest znacznie wcześniej.

Sobota minęła nam bardzo podobnie. Dużo jeżdżenia (drugiego dnia już było widać, że powoli wracamy do zeszłorocznej formy), dużo jedzenia (trzeba uzupełniać spalone kalorie), a na koniec dnia odpoczynek i coś o czym nigdy nie zapominamy na naszych wyjazdach – nauka.

Niedziela wyglądała już nieco inaczej. Mieliśmy mniej czasu na jazdę, bo trzeba było wracać do domu (w poniedziałek szkoła!). Ostatnie godziny na śniegu wykorzystaliśmy maksymalnie. Nasza technika uległa znacznej poprawie, co dobrze świadczy o nadchodzącym sezonie. Kiedy czas na karnetach dobiegał końca, z bólem serca pożegnaliśmy się ze śniegiem i opuściliśmy lodówkę, żeby zjeść jeszcze szybką pizzę i ruszać z powrotem do Polski. Podróż jak zawsze przebiegła bezpiecznie. Czas umilał nam Cyryl śpiewając piosenki i opowiadając żarty. W Warszawie powitała nas parszywa pogoda. Z nieba lał deszcz, który zupełnie nie pomagał w rozpakowywaniu samochodu. Mimo to sprawnie przeprowadziliśmy tę akcję i niedługo wszyscy rozjechaliśmy się do domów.

Weekend jak najbardziej zaliczam do udanych, natomiast nie mogę się już doczekać kiedy naszym wyjazdom i powrotom będzie towarzyszył padający śnieg, zamiast deszczu. ?

 

 

Zima w środku lata?

Opublikowano Autor: Snowboardshop.pl

Zima w środku lata? Czy to jest możliwe? Tak!
W sobotę 5 sierpnia cała droga na półwyspie Helskim stała w korku. Wszystkie drogi prowadzili do wejścia na plażę numer 7. I ciężko było nie znaleźć te wejście, bo po drodze można było natknąć się na śnieżną zaspę, ulepić bałwana oraz porzucać się śnieżkami Tysiąc ludzi z różnych część Polski przyjechali, żeby zobaczyć 100 ton śniegu na plażę. I to wszystko dzięki snowboardowym zawodom Snow on Hel, na które wszyscy ciekali.
Na gości czekali także różny konkursy od GoPro, darmowe lody i napoje. Stanowisko z Balance Bordami, gdzie każdy mógł spróbować i nauczyć się różnych trików, a także darmowe Surf lekcji!
Na zawodników czekał tor ustawiony na specjalnym rusztowaniu z trzema przeszkodami: raila, gruba rurza PCV i trapeza wkomponowana w stary samochód. Najlepszy zawodnicy pokazywali wszystkie swoi umiejętności, a jury ich oceniali. Nie zabrakło oczywiście grubych trików, stylowych wejść, śmiesznych upadków w piasek oraz klaśnięcia kibiców dla każdego zawodnika.
Bałtyckie morze, snowboardowe triki, fajna muzyka, wesołe ludzi, których łączy jedno – miłość do sportu! Niesamowite!:)
Skończyło się ceremonią wręczenia nagród i afterparty w klimacie morsko-górskim
Pierwsze trzy miejsca zdobyli:  Wojtek „Gniazdo” Pawlusiak, Rafał Sypień i Maciek Krywult. Nasze gratulację dla zwycięzców!

Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży – PGS i PSL

Opublikowano Autor: B.Blazewski
  Po udanym (dla jednych bardziej, dla drugich troszkę mniej) występie na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w dyscyplinie snowboardcross przyszedł czas na starty w kategoriach alpejskich tj. slalom gigant równoległy oraz slalom równoległy. Jako zawodnicy z Warszawy i okolic podchodzimy do startu w slalomach z odrobinę mniejszym naciskiem na wyniki, bo wiemy że nasi Zakopiańscy rywale mają w tej dziedzinie więcej doświadczenia. Na szczęście dla nas najważniejsza jest dobra zabawa, więc na starcie każdy stawał z uśmiechem, a na trasie dawaliśmy z siebie wszystko.
  Na pierwszy ogień poszedł slalom gigant równoległy. Trasa rozstawiona na stacji narciarskiej „Suche” była całkiem długa, ale jednocześnie przyjemna. Pogoda dopisywała, a do pełni szczęścia brakowało nam tylko muzyki, która tak świetnie urozmaicała nam czas pomiędzy startami na crossie (niestety na giganta nie zabraliśmy głośnika). Po dwóch przejazdach eliminacyjnych, osiem najszybszych osób ścigało się w dwójkach. Z naszej ekipy zakwalifikowali się: Zosia, Gabrysia, Michał, Cyprian, Krzysiek, Gabryś i Stasiek. Każdy walczył najlepiej jak mógł, często o przegranej decydowały malutkie błędy i setne sekundy. Ostatecznie szansę na medal wywalczyli sobie Gabryś i Stasiek, którzy zmierzyli się ze sobą w małym finale. Walkę o brązowy medal zwyciężył Stasiu, zdobywając tym samym jedyny medal dla naszego klubu tego dnia. Mimo niezbyt imponującej liczby medali, na kwaterę wróciliśmy zadowoleni i gotowi do dalszej walki o wyniki.
  Następnego dnia czekał nas start w slalomie równoległym. Tym razem nie popełniliśmy błędu dnia poprzedniego i wzięliśmy głośnik na stok. Dzięki temu mogliśmy delektować się muzyką i piękną pogodą jednocześnie. Deski przygotowane przez roztańczonych trenerów były jak zwykle najszybsze, więc do naszych zadań należało tylko pokazanie czego się nauczyliśmy i jak najszybsze przejechanie trasy. System eliminacji był taki sam jak poprzedniego dnia, a do startów równoległych zakwalifikowali się: Zosia, Gabrysia, Przemek, Michał, Gabryś, Krzysiek i Stasiek. O medal walczył tym razem tylko Stasiek. Tak samo jak na gigancie, wygrał mały finał i tym samym zdobył brąz.
  Po zawodach jak najszybciej zebraliśmy się, i pojechaliśmy na kwaterę pakować busy. Był to ostatni dzień najdłuższego w historii sekcji zgrupowania. Spędziliśmy wspólnie w górach równe trzy tygodnie, więc dziwnie reagowaliśmy na myśl o tym, że wracamy do Warszawy. Pakowanie samochodów z tak dużą liczbą bagaży sprawiło nam niemały problem, ale nie ma takiej siły, która mogłaby powstrzymać naszą ekipę (pełną inżynierów i architektów), także po kilku chwilach siedzieliśmy w autach gotowi do drogi. Powrót do domu minął jak zawsze bezpiecznie i wesoło.
 Podsumowując osiągnięcia zawodników naszego klubu na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży 2017, myślę że możemy być z siebie jak najbardziej dumni. 3 medale w snowboardcrossie i 2 w kategoriach alpejskich, a także satysfakcjonujące miejsca poza podium zagwarantowały nam trzecie miejsce w klasyfikacji klubowej. Jest to dla nas świetny wynik, zwłaszcza jeżeli zauważymy że przegoniliśmy m.in. AZS Zakopane. Uważam, że jest to bardzo pozytywny akcent na koniec tego i tak bardzo udanego sezonu. W tym roku będzie jeszcze tylko okazja do startu w Mistrzostwach Polski seniorów, a potem już trzeba będzie schować deski do szafy i zająć się letnimi treningami. Już nie mogę się doczekać następnego sezonu! 🙂
Dziękuję za uwagę poświęconą na przeczytanie relacji, Ula Mendys.
Link do pełnych wyników:
http://olimpiada.malopolska.pl/2017/public/wyniki/index/sn